Usiadłam w ławce, przyszłam przed nauczycielem, jak zawsze. Harry usiadł obok mnie, wyjął
książki i czekał na pana. Z Harrym byłam najbardziej związana, znamy się od 10 lat i tyle przyjaźnimy, wie o mnie prawie wszystko, a ja o nim wszystko. Wiem że nie lubi kiedy ktoś nazywa go Loczek, choć czasem mi tez się zdarzy. Wiem że uwielbia pizze hawajską chociaż nikt z nas jej nie lubi. Harry ma wiele sekretów które mogła bym wyjawić, ale jak bym to zrobiła, nie miała bym przyjaciela. Podsunął mi pod rękę małą zmiętą kartkę.
Harry: Możemy pogadać? :)
Ja: Zaraz będzie lekcja więc, raczej nie. :D
Harry: To ważne! To popiszmy!
Ja:Harry... co chcesz cfelu? :')
Harry:No więc po pierwsze, nie obrażę się za to co napisałaś. Ale mam dla Ciebie propozycję. Od razu po zakończeniu roku jedziemy na kemping. A że twoi rodzie Ci nie pozwolą mogę wykorzystać mamę. Pytanie czy chcesz. Ja:Pytanie czy twoja mama chcę.
Harry:Gadałem z nią, i się zgodziła.
Ja:Jesteś uroczy Hazz. Ale nie wiem czy mogę.
Harry:Zoe, ty jesteś urocza jak szynka na kanapce którą sobie dzisiaj zrobiłem.
I w tej właśnie chwili zaczęłam się śmiać jak opętana, a na moje nieszczęście nauczyciel był już w klasie a lekcja trwała w najlepsze. Wszyscy spojrzeli na mnie dziwnym wzrokiem, łącznie z nauczycielem.
-Zoe, co cię tak bawi? - Zapytał znużony.
-Nic proszę pana.
-A jednak, nie zakłócaj spokoju na lekcji i idź do dyrektora, a jutro Cię spytam. - Wstałam opuściłam głowę i ruszyłam w stronę drzwi. Usłyszałam że krzesło przy mnie też się odsuwa i Harry zaczytana za mną iść.
-Styles, a ty co robisz?
-Panie profesorze, to moja winna. Ja powinienem iść.
-Dobra to idźcie oboje. - Harry wyszedł za mną w milczeniu. Nie miałam do niego żalu, no może trochę.
-Wiesz co? - Zapytałam ze złością w głosie. - Jak się dowiedzą to na 100% mnie nie puszczą.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Hej mam dla was rozdział. ;D Życzę wesołych świąt :)
Super :)
OdpowiedzUsuń